Siedzieliśmy razem na skraju świata. Obok dymiły kubki z gorącą herbatą. Wypatrywaliśmy tej jednej, spadającej gwiazdy. Przez całą noc. Potem robiło się chłodno i herbata była gorzka.
Siedzieliśmy razem nad przepaścią. Most już dawno się skruszył, deski spróchniały. Zostały resztki marzeń i pragnień – że można przejść na drugą stronę. Potem obsuwał się grunt, a ja nie chciałem nawet patrzeć jak spadasz.
Patrzymy oboje w odległym kierunku. Ja na ciebie, przez ciebie i obok ciebie. Ty na mnie, obok mnie i za mną. I gdzieś tam, na górze, wysłużony los zrzuca arkturową gwiazdę. Ale nikt jej nie widzi i tak już zostanie.

3 odpowiedzi do „Na skraju świata”
Lirycznie, romantycznie i malarsko. Można niemal pędzlem musnąć ten romantyzm. Gdzie są jeszcze tacy ludzie? Myślałam, że tylko w snach
Nie wiem czy są tacy ludzie… w końcu to tylko literacki obraz 😉
Obraz wyrazisty, lecz smutny. Ileż takich obrazów maluje życie…
Pozdrawiam